Wierzysz w wędrówkę duszy, ale męczy Cię perspektywa ciągłych powrotów.

Wierzysz w karmę, reinkarnację i rozwój duszy. Wiesz, że każde życie czegoś uczy, każde doświadczenie ma znaczenie, a to, czego nie uda się przepracować teraz – to będzie jeszcze na to okazja. I jeszcze jedna.

W tym momencie Osioł ze „Shreka” pewnie krzyknąłby z entuzjazmem: „Ja chcę jeszcze raz!”
Tylko nie każdy ma tyle zapału. No dobra, ja nie mam.

Dusza ma się rozwijać, wyciągać wnioski, naprawiać błędy i krok po kroku zmierzać do celu. Wszystko się zgadza.

 Ale gdzieś pomiędzy „kolejną lekcją” a „kolejnym wcieleniem” może pojawić się bardzo ludzkie:

Serio? Daleko jeszcze?
Ile razy jeszcze trzeba wrócić?
Ile lekcji zaliczyć?
Ile błędów naprawić?
Ile konsekwencji ponieść?
Ile jeszcze zostało do przepracowania?

Ja na samą myśl jestem zmęczona.

Czy naprawdę trzeba przez to wszystko przechodzić jeszcze raz?
Czy istnieje jakiś sposób na karmę?
Jakiś skrót? Furtka? Patent?
Czy ten system da się jakoś zhakować?

Jeśli takie pytania pojawiają się również w Twojej głowie – doskonale je rozumiem. I właśnie tutaj chcę postawić obok siebie dwa światy, które zwykle trzymamy bardzo daleko od siebie:

karmę i łaskę,
wędrówkę duszy i zbawienie,
rozwój i dar.

Nie chcę przekonywać Cię, że wszystko, w co do tej pory wierzysz, trzeba wyrzucić do kosza.

Chcę pokazać Ci moją perspektywę.

Co zobaczyłam, kiedy postawiłam te dwa światy obok siebie i dopuściłam możliwość, że w tej układance jest jeszcze jeden element. Taki, który zmienia naprawdę dużo.

A co, jeśli istnieje sposób, żeby dusza doszła do celu jeszcze dziś (no może za kilka dni, jak tylko przeczytasz tę książkę)?

Koszyk