MOJA PERSPEKTYWA

Dlaczego napisałam „Łaska kończy karmę"?

I dokąd prowadzi ta droga.

Bo w pewnym momencie przestałam patrzeć na chrześcijaństwo i świat duchowości jak na dwa obozy, z których jeden musi mieć rację, a drugi na pewno się mylić.

Od lat znam język wiary, Biblii, Jezusa, łaski i zbawienia. Poznałam też język duszy, karmy, reinkarnacji i rozwoju. I im dłużej patrzyłam na oba te światy, tym mniej interesowało mnie pytanie: „Który z nich wygra?” A coraz bardziej: „Co się stanie, jeśli naprawdę pozwolimy im ze sobą porozmawiać?”

Nie chciałam stworzyć duchowego koktajlu: trochę Jezusa, łyżeczka buddyzmu, dwie krople horoskopu, garść aniołów i kryształ górski do smaku. Wszystko dokładnie wymieszane. Najlepiej zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

Zaczęłam szukać, bo zrozumiałam, że mogę zadawać pytania, nie wypadając przy tym z ramion Boga. A kiedy pozwoliłam sobie je zadawać, zobaczyłam coś, czego później nie potrafiłam już odzobaczyć.

„Może jeden z tych światów zadaje pytania, których drugi nigdy nie odważył się zadać."

 

Może drugi ma odpowiedź, której pierwszy od dawna szukał, tylko nie potrafił jej usłyszeć w obcym dla siebie języku. Może jedna z tych opowieści kończy zdanie, które druga pozostawiła niedokończone.

I właśnie dlatego napisałam tę książkę. Nie po to, żeby wybrać zwycięzcę. Napisałam ją, bo pomyślałam, że może najwyższy czas przestać krzyczeć do siebie z dwóch stron barykady i zacząć ze sobą rozmawiać.

Nie musimy wierzyć w to samo, żeby usiąść przy jednym stole. Nie musimy zgadzać się w sprawie karmy, reinkarnacji, zbawienia czy tego, co dzieje się po śmierci. Ale dobrze byłoby wreszcie przestać zakładać, że skoro ktoś używa innych słów, to już wiadomo, kim jest, w co wierzy i gdzie popełnia błąd.

Projekt Kwestia Wiary ma być właśnie takim mostem. Nie mostem, który udaje, że po obu stronach jest dokładnie to samo. Raczej miejscem, z którego przez chwilę można zobaczyć oba brzegi – usłyszeć, co naprawdę mówi druga strona, zobaczyć, skąd bierze się jej sposób myślenia.

Chciałabym, żeby chrześcijanin mógł przeczytać tę książkę i przez chwilę spojrzeć na świat oczami osoby wierzącej w wędrówkę duszy. I żeby ktoś ze świata duchowości mógł spojrzeć na Jezusa, zanim automatycznie dopisze do religię i cały bagaż trudnych doświadczeń. 

W tej książce stawiam bardzo śmiałą tezę. Taką, która może być niewygodna dla obu stron. Dla chrześcijan, bo każe spojrzeć na kilka dobrze znanych tematów z innej strony. Dla osób wierzących w karmę i reinkarnację, bo stawia pytanie, które może zmienić sposób patrzenia na całą wędrówkę duszy.

Sięgam do Biblii, pism Allana Kardeca i własnych doświadczeń. Nie chcę zdradzać Ci tutaj odpowiedzi – bo właśnie dojście do niej jest najważniejszą częścią tej książki.

Kiedy wszystkie elementy zaczęły mi się układać, sama przez chwilę patrzyłam na tę całość i myślałam: „O kurde. To naprawdę ma sens."

Po dwóch różnych stronach

Duchowy ping-pong

Czasami mam wrażenie, że rozmawiamy o podobnych rzeczach, tylko jedna strona mówi po chrześcijańsku, druga po duchowemu, a potem obie są zdziwione, że nikt niczego nie zrozumiał.

JEDNI
Jezus. Zbawienie. Łaska.

DRUDZY
Dusza. Karma. Energia.

I już po trzech zdaniach zaczyna się duchowy ping-pong.

JEDNI
Zwiedzenie.

DRUDZY
Fanatyzm.

JEDNI
Niebezpieczne praktyki.

DRUDZY
Religijne pranie mózgu.

JEDNI
Odeszli od Boga.

DRUDZY
Zamknęli Boga w Kościele.

Piłeczka lata z jednej strony na drugą, tempo rośnie, emocje również, a po chwili nikt już nie pamięta, że mieliśmy ze sobą rozmawiać, a nie wygrać duchowy Wimbledon. Na koniec takiej rozgrywki każdy ma przekonanie, że właśnie obronił Boga, prawdę i cały porządek wszechświata.

Może po prostu nauczyliśmy się mówić o duchowości innymi językami. Jedni mówią o łasce, drudzy o karmie. Dlatego może warto najpierw zapytać „co właściwie masz na myśli?”, zanim odpowiemy „wiem, gdzie popełniasz błąd”.


Bo bardzo łatwo usłyszeć jedno słowo i dopisać do niego całą historię.

„Reinkarnacja”? Już wiadomo, z kim mamy do czynienia.
„Jezus”? Okej, zaraz będzie kazanie.
„Energia”? Alarm.
„Biblia”? Pewnie zaraz ktoś wyciągnie listę zakazów.

A przecież po drugiej stronie tych wszystkich słów nie stoi doktryna. Stoi człowiek.

I właśnie dlatego „Łaska kończy karmę” ma być nie tylko książką o dwóch sposobach patrzenia na duszę.
Chciałabym, żeby była też mostem między ludźmi, którzy od dawna mówią do siebie,
ale zdecydowanie za rzadko ze sobą.

A co, jeśli zamiast kolejny raz odbijać piłeczkę,
spróbujemy wreszcie usiąść przy jednym stole?

O czym jest "Łaska kończy karmę"?

WIARA  |  BÓG  |  DUSZA  |  KARMA  |  REINKARNACJA  |  ŁASKA  |  WOLNA WOLA  |  ŚMIERĆ

Nie próbuję zrobić z tego encyklopedii duchowości. Interesuje mnie coś innego: co się wydarzy, kiedy pytania, które zwykle funkcjonują w osobnych światach, położymy obok siebie.

W tej książce pytam między innymi:

Czym różni się łaska od karmy?

Czy rozwój duszy ma swój koniec?

Jak dużo wolnej woli naprawdę mamy?

Co właściwie dzieje się z człowiekiem po śmierci?

Czy naprawdę za wszystko kiedyś trzeba zapłacić?

Nie na wszystkie pytania odpowiadam tak, jak być może się spodziewasz. I właśnie dlatego warto przeczytać tę książkę do końca.

Jaką drogę przejdziesz w tej książce?

1

Pokażę Ci, skąd sama przyszłam – od wiary wyniesionej z domu, przez kolejne nawrócenia, aż do momentu, w którym znane mi odpowiedzi przestały wystarczać.

2

Cofniemy się jeszcze dalej – do początku. Do Boga. Do człowieka. Do stworzenia. Do wolnej woli. Do pytania, co właściwie poszło nie tak.

3

Przyjrzymy się Jezusowi – spróbujemy wyjąć Go z wielkiego worka, do którego przez lata wrzuciliśmy razem z Nim doktryny i cały religijny bałagan.

4

Zmienimy język. Wejdziemy w świat duszy, karmy, reinkarnacji, kolejnych wcieleń i drogi, którą dusza ma przejść, by dotrzeć do celu.

5

I dopiero wtedy zrobimy najważniejszą rzecz – postawimy oba obrazy obok siebie. Bez pośpiechu. Bez „to na pewno bzdura”. Bez „to na pewno prawda”.

Właśnie tam zaczyna się układanka, która doprowadziła mnie do głównej tezy tej książki:

Łaska kończy karmę

Jedna książka dla Ciebie. Druga dla kogoś, kto mówi o wierze innym językiem.

Może Ty wierzysz w Jezusa, a ktoś bliski mówi o karmie i reinkarnacji. Może jest dokładnie odwrotnie.

Zamiast kolejnej dyskusji, w której każdy próbuje przekonać drugą stronę – przeczytajcie tę samą książkę. Każdy swoją. A potem usiądźcie przy jednym stole i porozmawiajcie o tym, co zobaczyliście.

Przeczytajcie. Odłóżcie rakietki. Wymieńcie się perspektywą.

Chcę być z Tobą szczera

To, co przeczytasz w „Łaska kończy karmę”, jest moją autorską perspektywą.
Stawiam własną tezę i buduję ją, sięgając do różnych źródeł.

Nie przedstawiam jej jako prawdy objawionej. Nie tworzę religii.
Nie oczekuję, że po ostatniej stronie powiesz: „No dobra, od dziś wierzę dokładnie tak samo”.

Chcę Ci pokazać jak połączyłam te elementy. A co z tym zrobisz – zostawiam Tobie.

Jednak ostrzegam, jeśli zdecydujesz się przeczytać, to robisz to na własne ryzyko. Może się okazać, że już nic będzie takie samo, ponieważ pewnego obrazu nie będzie się dało już odzobaczyć.

Magdalena Stachowska

Koszyk