Nic z tych rzeczy? Też dobrze.

Może nie masz duchowego kryzysu. Nie zastanawiasz się nad kolejnym wcieleniem przy porannej kawie. Nie próbujesz też właśnie ustalić swojej relacji z Kościołem.

Może po prostu ktoś wysłał Ci link do tej strony. Może zobaczyłeś tytuł „Łaska kończy karmę” i pomyślałeś
„Czekaj… co?”

Może interesuje Cię temat Boga, duszy, reinkarnacji albo życia po śmierci. A może zwyczajnie lubisz zaglądać tam, gdzie spotykają się idee, które teoretycznie nie powinny siedzieć przy jednym stole.

To też wystarczy.

Bo ta książka nie wymaga od Ciebie żadnej konkretnej wiary na wejściu.

Nie musisz wybierać obozu.
Nie musisz zgadzać się z założeniami.
Nie musisz nawet wiedzieć, czy którykolwiek z tych tematów traktujesz bardziej duchowo, filozoficznie czy po prostu z ciekawości.

Ja stawiam obok siebie dwa światy, które zwykle stoją po przeciwnych stronach, i zadaję pytania, które pojawiły się, kiedy przestałam zakładać, że jeden z nich musi automatycznie wykluczać drugi.

I dochodzę do bardzo konkretnej tezy.

Chcę pokazać Ci moją perspektywę.

A Ty możesz zrobić z nią, co chcesz: zgodzić się, nie zgodzić, podyskutować z nią albo po prostu uznać, że było warto zajrzeć do tej układanki.

W najgorszym razie przeczytasz książkę i stwierdzisz:
„No nie. Stachowska odleciała. Takich pierdół jeszcze nie czytałem.”
Też przyjmuję.

A co, jeśli po przeczytaniu tej książki „Czekaj… co?” zamieni się w „O kurde, to ma sens”?

Koszyk